|
tańcz głupia, tańcz...
|
|
|
Właśnie przeczytałam sam początek... Opowiem Ci pewną historię... i cała reszta... Kiedyś było tak dobrze...a teraz zostawił mi wiadomoś na gg..."pierdolę to i ty też możesz się pierdolić, ćpaj sobie dalej..." nawet Go rozumiem. Pewnie to i lepiej... Kiedyś myślałam, że jak się kocha to już na zawsze. Nadal w to wierzę. Zmieniło się tylko tyle, że nie koniecznie kocha się tylko raz. Na zawsze będę Go kochać. Jest nadal bardzo ważny, zawsze będzie. Ale On nie chce przyjaźni. On nie chce mnie znać. Nie wiem jak ja zachowałabym się w takiej sytuacji. Pewnie bardzo podobnie, więc niech nikt nie próbuje Go oceniać. Ja też nie oceniam. Mi jest tylko cholernie smutno. A jak On się czuje.? Wybaczy mi kiedyś? to chyba najtrudniejsze pytanie jakie mi w życiu przyszło do głowy. Wcale nie ważne jest skąd się wzieliśmy i czy bóg istnieje. Bo ja chciałabym żeby zrozumiał. Nawet jeśli nie wybaczy...
Piję czerwone wino. Wytrawne. Sophia oczywiście... Wcale nie cieszy. Czekam na pocieszacze. A później naprawdę będę tańczyć.
Kurwa jak mi przykro!!!!!!!
A pisałam już że się odchudzam..? Odkąd wywalili mnie z domu wystarcza mi baton dziennie. Przynajmniej ekonomiczniej wychodzi z alkoholem...
Cholera...On nigdy tego nie przeczyta, ale..mimo wszystko...przepraszam Cię Wilku... Przeprszam Grzesiek...Przepraszam...
Chyba już czas pościągać anioły z moich ścian. Tu nie ma żadnych aniołów.
Tak chciałabym znowu być szczęśliwa... Tak chciałabym zacząć od początku. Przede mną już tylko koniec.
|
|
Dziś
|
|
|
Wczoraj-
okazało się, że nie tylko oni mnie nie chcą. Właściwie wszędzie zawadzam choć trochę. płakałam pół nocy. drugie pół zachowywałam się jak prostytutka-choć z nikim nie spałam, nikogo nie dotykałam i nie robiłam tego dla pieniędzy, a raczej to ja płaciłam. znowu bolało
Dziś-
pojadę do tych ludzi, którzy dali mi życie. Nie pojadę tam bynajmniej po to żeby im podziękować. Pojadę tam żeby chociaż raz poczuli się tak jak ja czułam się przez tyle lat. Jak czuję się ciągle. ubiorę się w najlepsze imprezowe ciuchy. Będę wyglądała fantastycznie i świetnie będę się czuła, bo wcześniej za to samopoczucie zapłacę. będę tańczyła całą noc. będę się uśmiechać będzie bolało
Jutro-
jutro jest nieważne jutro jest nic, a pojutrze wsiądę w samolot zanim jeszcze się obudzę kiedy wysiądę nikt nie będzie czekał, więc wezmę taksówkę, podam adres i pojadę do "domu" rozpakuję torbę i już chyba koniec połknę moje prezenty powitalne i nic już nie będzie bolało
*** nie mam już po co wracać
***
"Cztery liście opadną, wiatrów różę ktoś zerwie, wszystko podupadnie, a Ty istnieć będziesz w Nigdzie"
***
już nie odpowiadam za cudze złudzenia
|
|
18 stycznia 2006
bez odbioru
|
|
|
Czekałam na ten urlop tak cholernie długo. Tak bardzo chciałam niczego nie spieprzyć tym razem. I naprawdę naiwnie wierzyłam, że będzie dobrze. Jestem sama. W trakcie tego urlopu zostałam wywalona z domu. Doszłam do wniosku, że miłość nie zawsze wystarcza. Puściłam się z kimś całkiem nieodpowiednim(czy istnieją ludzie odpowiedni w kwestii - puściłam się..?) Mieszkam u szwagra, którego rodzina (przynajmniej ta jej część która zna prawdę o mojej siostrze) nienawidzi mnie. Więc KURWA MAĆ!!!! Uprzejmnie proszę mi nie pierdolić, iż wcale nie muszę kolorować sobie świata prochami. Że sama sobie z tym zajebiście poradzę. Nie poradzę sobie za chuja skurwysyna!!!! Każdy ma jakiś pierdolony próg wytrzymałości prawda??? No to mój już dawno za mną. bez odbioru
|
|
11 stycznia 2006
Skończone
|
|
|
pod sufitem mojego pokoju biegnie rura. Od zawsze przywieszałam do niej na kolorowych nitkach wszystkie moje skarby.Bardzo szybko zaczęłam przywiązywać do niej kwiaty-zazwyczaj były to róże. Kiedyś, gdy było ich już kilka zamarzyło mi się żeby cała ta ściana od rury była w różyczkach. Nie mogły to być jakieś tam róże. Musiałam je od kogoś dostać. Zawsze cholernie cieszyłam się przywieszają kolejny kwiat. Mam tu tyle wspomnień-są róże od Niego kiedy przepraszał po naszej pierwszej kłótni(boże jak dawno to było...), są maleńkie różyczki, które moi Przyjaciele zrywali z klombów naszej podstawówki kiedy wyjeżdżałam do Anglii, są róże które On na kilka dni przed moim wyjazdem przywiózł w towarzystwie wielkiej drewnianej biedronki(kiedy wróciłam ze szkoły Jego już nie było, ale kwiaty były na moim biurku...). Są też te starsze-Dzień Kobiet w pierwszej klasie liceum, pierwsze Walentynki po tym jak zgubiłam dziewictwo(widział je ktoś przypadkiem..?), róża od mężczyzny, który nigdy nie powinien być ze mną, bo jedną żonę już posiadał-ale tak pięknie do mnie pisał. Dziś skończyłam. Dwadzieścia trzy róże, które dostałam dwa dni temu na lotnisku. Dwadzieścia dwie czerwone, jedna żółta. Wiszą teraz jedna obok drugiej dokładnie nad komputerem. Wystarczy podnieść głowę. Tylko kiedy tak je przywieszałam, to wcale się nie cieszyłam. Bo nagle zdałam sobie sprawę, że nie będę widziała jak ich liście będą robiły się żółte. Bo zaczęłam się zastanawiać kiedy rodzice zapytają mnie czy mogą pościągać już to wszystko ze ścian i przemalować je wreszcie na biało. A może nie będą pytali tylko zaczekają aż ja sama wreszcie to zaproponuję... Dziś skończyłam i teraz kiedy nie ma już nic do dodania jest dziwnie pusto... Bo ja to sobie myślałam, że jak skończę to będę miała najpiękniejszą ścianę świata. Tylko, że ona jest teraz skończona. Już nic ode mnie nie ma tu sensu. Aktualnie planuję najpiękniejsze drzwi świata w moim nowym domu(?)w Anglii. Już wiszą tam wiersze. Nawet nie te same, które tutaj... Skończyłam. I jest jakoś tak...smuto.
|
|
Na pierwszym kacu
|
|
jestem u siebie. tak szybko-2 godziny lotu i już można być u siebie. Zima. Tam nie ma takiej. Nawet śniegu, nawet mrozu tam nie mają. Narazie jakoś się trzymam w swoich postanowieniach. Gdyby nie to,. że tutaj jeszcze łatwiej o to wszystko niż tam mogłabym uwierzyć, że się naprawię. Ale to nie prawda. |



Niepoprawne dane
i pobiegły pod prysznice gdzie było bardzo NICE
Gleba Mailnki była niesamowita i ekscytująca a wręcz makabrycza i
przeokropna! xD no.. a więc po zejściu po schodach obie sexowne i
cudowne panie ruszyły w kierunku wody śmierdzącej chlorem! =) jednak
coś a nawet KTOŚ a nawet dwa ktosie stały dziewuszkom na przeszkodzie
=( mianowicie byŁy to dwa ratowniki xD bardzo ładne zresztą również,
aczkolwiek jednak nienapewno xD!. Jagódka i Malinka nie wiedziały jak
mają przez to bagno przebrnąć! czyli po prostu nie wiedziały jak
przejść obok ratowników =( Nagle Jagoda się ozwała i mówi do Maliny "
później wpadły na pomysł taki, iż chciały łowić raki.. jednak to było
woda chlorowana na pewno od samego rana! =) xD ..by popisać się przed
Panem Wąsem pływały se tak różnie, w kształcie grzyba i podłużnie xD!
.. W końcu nadeJszła ta smutna, i mało oczekiwana (zależy dla kogo,
ponieważ dziewczęta podjerzewały iż panowie ratujący osoby tonące tylko
czekali na ten moment, lecz Jagoda z Malina miały Biiig
Stresioooora...) chwila wyjścia dziewczyn z basenu... Pierwsza wyszła
Malina, ta mNiała więcej szczęścia od biednej Jagódki, ponieważ nikt
nie widział jej... Gdy Malina stała już spokojnie zakryta swoim ciemno
niebieskim <granatowym?> ręczniczkiem, Jagoda męczyła się z
wyjściem.. Panowie Ratujący patrzyli cały czas, a Jagodę to
onieśmielało, i zauważyła iż Ratowniki śmieją się z niej... Niesamowici
Panowie Ratownicy mieli mega breche z zestresowanej i bladej Jagody xD
a ona udawała, że jednak jeszcze może nie wychodzi i nurkowała xD nagle
Malina zauważyła, że do chłopaczków dochodzi Ratownik nr.3 ojj to była
masakra.. xD Malina to oczywiście super dziewczyna i zaczęła ponaglać
do wyjścia swoją kumpelę =* xD nagle ni z tego ni z owego Jagoda
wyprysnęła z basenu i ruszyła w kierunku swojego żółtego i promiennego
jak słońce ręcznika xD!.. jednak tak łapczywie się nim owijała, że nie
mogła se poradzić..! a ratownicy prawie leżeli ze śmiechu xD
dziewczynki jeszcze chwilę stały na brzegu ale po chwili postanowiły,
że trzeba się z tego terenu jak najszybciej zmywać
=*